Rozdział 70

ROZDZIAŁ 70
NEXT DAY
*per. Patrycji*
Obudziłam się wcześnie, bo około 8 a.m., w objęciach Kendalla. Nie chciało mi się wstawać, więc postanowiłam jeszcze trochę poleżeć, ale oczywiście ktoś musiał pokrzyżować moje plany. Tym kimś była Julka, która wysłała mi SMS-a z prośbą, żebym jak najszybciej do niej przyszła. Niechętnie wyplątałam się z objęć blondyna i podreptałam do pokoju mojej siostry. Zapukałam dwa razy i weszłam. Młoda siedziała na łóżku z laptopem na kolanach, a jej palce śmigały po klawiaturze. Wyraz twarzy szatynki nie wróżył zbyt dobrze. Miała zmarszczone brwi, zaciśnięte zęby i zawzięcie w oczach. Podeszłam do niej niepewnie i usiadłam obok, zaglądając w ekran laptopa. Okazało się, że moja siostra kłóci się na Facebookowym czacie ze swoją byłą przyjaciółką. Kłótnia była dość ostra zważywszy na słowa, których używała Jadzia. Westchnęłam cicho i zamknęłam mojej siostrze laptopa.
- Ej, co Ty robisz?! - krzyknęła oburzona.
- Po pierwsze nie krzycz, bo wszyscy jeszcze śpią, a po drugie nie trać czasu na głupie kłótnie. Lepiej mi powiedz, po co miałam przyjść. - poprosiłam.
- Chciałam, żebyś zobaczyła, co Jadźka wypisuje na mojej tablicy. - burknęła.
- Julka, odpuść. Po co się z nią kłóciłaś? Ona właśnie na to liczy. Liczy na Twoją złość. Proszę Cię, nie wdawaj się z nią w zbędne dyskusje, bo nie warto.
- To co mam zrobić? Patrzeć bezczynnie jak mnie oczernia?
- Nie Julka. Po prostu usuń ją ze znajomych, zablokuj i zgłoś do administracji Facebooka. - doradziłam jej.
- Może masz rację? Mogłam jej nie odpisywać. Pewnie wysyła teraz screeny swoim koleżaneczkom i śmieją się z mojej głupoty. - mruknęła smutna. Przytuliłam ją mocno do siebie. Chciałam, żeby wiedziała, że ma we mnie wsparcie.
- Mam pomysł. - oznajmiłam po chwili.
- Jaki? - spytała wyraźnie zaciekawiona, odrywając się ode mnie.
- Po obiedzie pójdziemy na lody i na zakupy. Co Ty na to?
- Ty i zakupy? Do tego sama mi to zaproponowałaś? Kim jesteś i co zrobiłaś z moją siostrą? - spytała z lekkim uśmiechem.
- Ej no, też czasem mogę tam pójść z własnej woli, wiesz? - zaśmiałam się.
- Tak, tak. Ty i zakupy z własnej woli. To do siebie nie pasuje, ale zgadzam się, bo taka okazja prawdopodobnie zdarzy się tylko ten jeden raz. - zachichotała.
- Jeszcze zobaczysz, na co mnie stać. - uśmiechnęłam się szatańsko, a ona udała przerażenie. Po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem. Cieszyłam się, że humor Julki poprawił się choć trochę. Musiałam dopilnować, żeby uśmiech pojawiał się na jej twarzy jak najczęściej i, żeby zapomniała o ostatnich przykrych wydarzeniach. Chciałam, aby była taka, jak w Polsce. Prawie zawsze uśmiechnięta i radosna.
Moje rozmyślania przerwało donośne burczenie naszych brzuchów. Uśmiechnęłyśmy się do siebie porozumiewawczo i poszłyśmy do kuchni, po czym zaczęłyśmy robić naleśniki. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów. W rezultacie podczas smażenia słodkich placków byłyśmy całe w mące. Po przygotowaniu poszłyśmy się przebrać. Kiedy wróciłyśmy do kuchni, posmarowałyśmy naleśniki Nutellą i zaczęłyśmy zajadać. Po skonsumowaniu kilku porcji, resztę włożyłyśmy do lodówki dla naszych przyjaciół i poszłyśmy oglądać telewizję.
Po około niecałej godzinie, usłyszałyśmy, że ktoś schodzi po schodach. Obie jak na zawołanie spojrzałyśmy w tamtą stronę i pomachałyśmy Adze. Odmachała nam i, ziewając, poszła do kuchni. Kilka minut później do kuchni zeszła się cała reszta lokatorów, która po zjedzeniu śniadania przyłączyła się do oglądania telewizji. Około 2 p.m. zamówiliśmy na obiad pizzę, bo nikomu nie chciało się robić obiadu. Po zjedzeniu posiłku, razem z Julką wzięłyśmy najważniejsze rzeczy, ubrałyśmy buty, oznajmiłyśmy naszym przyjaciołom, że wychodzimy i poszłyśmy.
Na samym początku skierowałyśmy się w stronę galerii handlowej, w której byłyśmy podczas pierwszych dni pobytu tutaj. Po wejściu do budynku, poszłyśmy do pierwszego sklepu na naszej drodze, aczkolwiek nie znalazłyśmy tam nic, co przypadłoby nam do gustu.
Chodziłyśmy po sklepach kilka godzin, podczas których Julka namówiła mnie na zakupienie dwóch bluz, trzech koszul i jednej pary spodni. Sama natomiast kupiła sobie dwie pary spodni, dwie spódniczki, trzy bluzki na ramiączkach i sukienkę. Mi też chciała wcisnąć coś "dziewczęcego", ale koniec końców nie udało się jej.
Po udanych zakupach poszłyśmy do parku na lody, tak jak wcześniej obiecałam młodej. Było już
dość późno, więc udałyśmy się w stronę domu, zajadając nasze zimne desery. Dotarłyśmy tam około 7 p.m. Byłam padnięta i, szczerze mówiąc, miałam wielką ochotę iść spać, ale musiałam jeszcze porozmawiać z Agatą. Szybko poszłam do pokoju odłożyć do torby z zakupami, po czym skierowałam się w stronę sypialni mojej przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, a kiedy usłyszałam standardowe "Proszę", weszłam.
- Hej Aga. Masz chwilkę? - zapytałam.
- O, hej. Pewnie. Co jest?
- Dagmara gdzieś dzisiaj wychodziła? - spytałam szeptem, siadając obok szatynki.
- Nie. Jak tylko poszłyście zamknęła się w pokoju z Dustinem. Do teraz tam siedzą. - stwierdziła.
- Czyli to nie ona. - szepnęłam sama do siebie.
- Ale co? - zapytała zaciekawiona Agata.
- Ehh... No bo jak byłam z Julką na mieście, ciągle miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. - wyznałam.
- Jeśli rzeczywiście tak było, to masz jakieś podejrzenia, kto to mógł być?
- Właśnie nie. Przecież stąd znam tylko BTR, a oni podeszliby normalnie.
- Oni cały dzień byli w domu. - oznajmiła brązowowłosa.
- Ehhh, dobra. Nie przejmuj się. Pewnie tylko wydawało mi się ze zmęczenia czy coś. Pójdę się położyć. - powiedziałam po chwili, wstając.
- Okay, odpocznij. I gdyby coś się działo, to masz przyjść albo zadzwonić. - powiedziała tonem, nie znoszącym sprzeciwu. Przewróciłam lekko oczami i wyszłam z pokoju Agi, po czym podążyłam do pokoju. Wzięłam z szafy pidżamę, a następnie obrałam kurs na toaletę.
Po około pół godzinie wyszłam z łazienki odświeżona i ubrana w swój nocny strój. Kiedy weszłam do pokoju mój wzrok padł na należący do mnie telefon, który mrugał, oznajmiając przyjście nowej wiadomości. Podeszłam do niego i wzięłam go do ręki. Już po chwili odblokowałam go i kliknęłam w ikonkę dymka. Jednak, gdy zaczęłam czytać SMS-a, zbladłam. Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie widziałam.
Zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju, pędząc do Agaty. Oczywiście, jak to ja, musiałam na kogoś wpaść. Tym razem był to Kendall. Jak tylko odzyskałam równowagę, utraconą podczas zderzenia, ominęłam go bez słowa i wpadłam do sypialni Agi.
- Co jest? - spytała, patrząc na mnie z lekkim strachem w oczach.
- Masz, czytaj. - nakazałam, podając jej mój telefon z otwartym SMS-em.


- Kto Ci to przysłał? - spytała zszokowana.
- Skąd mam wiedzieć? Mówiłam Ci, że ktoś mnie obserwował. - odpowiedziałam zdenerwowana.
- Wiesz, że musisz zgłosić to na policję, prawda?
- Ta, pójdę na komisariat i co niby powiem? Złapcie kogoś, kogo nawet nie znam? - trajkotałam, chodząc w kółko po pokoju.
- Uspokój się. Idź spać, a jutro coś wymyślimy. - poradziła mi szatynka.
- Spróbuję, ale proszę Cię, nie mów o tym nikomu.
- Prędzej czy później i tak się dowiedzą, ale dobra. Nie powiem. - oddała mi telefon, a ja wyszłam i poszłam do pokoju. Kendall leżał na łóżku. Widziałam, że chce mnie zapytać o to na korytarzu, ale nie miałam ochoty na rozmowę, więc położyłam się bez słowa i starałam się zasnąć.

*per. Aleksandry*
Pisząc z moją współpracowniczką, przestałam wierzyć w ludzi. Nie wiedziałam, że są aż tak naiwni, ale najwidoczniej tak. No, przynajmniej ten chłopak. Zresztą, co się dziwić? Oni wszyscy tam są ufni, ale to dobrze. Dobrze dla nas i dla naszego planu. Przynajmniej łatwo pójdzie i nie będziemy musiały się z tym męczyć. Mam tylko nadzieję, że z resztą pójdzie nam równi łatwo, bo chcę to już skończyć. Chcę dostać pieniądze i wyjechać stąd.
Westchnęłam i przewróciłam się na drugi bok. Mimo że było już późno, nie mogłam zasnąć. Miałam coraz większe wątpliwości związane z powodzeniem tej akcji, ale jeśli chcę zarobić, muszę zrobić wszystko bez narzekania. Najgorsze jest to, że tylko ja i Czarna coś robimy, a Paweł tylko czeka na rezultaty. No ale taki już jest i niestety nic na to nie poradzimy, ale trudno. Zrobimy, co chce, a potem raz na zawsze się od niego odetniemy. Już nie mogę się doczekać.

_______________________________________________________________

Hej!
Jak widzicie, nareszcie jest nowy rozdział, a to oznacza, że odzyskałam już laptopa! Tak, odzyskałam laptopa ze wszystkimi ważnymi dla mnie plikami, więc postaram się dodawać rozdziały regularnie, czyli co dwa dni.
Zanim jednak się pożegnam, mam do Was jedno, bardzo Ważne pytanie. Ci, którzy czytają oprócz rozdziałów również ogłoszenia i informacje, które dodaję, wiedzą że mam w planach założenie bloga, który byłby zastępstwem za mojego innego bloga, pt.: "Odnalezieni po latach". Nowy blog miałby taką samą fabułę, jak "Odnalezieni", aczkolwiek byłby napisany mniej chaotycznie i byłoby w nim zawarte więcej ważnych dla czytelnika informacji. I tu właśnie pojawia się pytanie. Czy gdybym założyła takiego bloga, czytalibyście go? Możecie napisać swoje zdanie w komentarzu lub zagłosować w ankiecie, która znajduje się z prawej strony bloga.
Na dzisiaj to tyle. Zapraszam Was za dwa dni, czyli w niedzielę na nowy rozdział.
Do następnego. 

Koniec bloga?!

Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z dość... trudną dla mnie decyzją. Jak pewnie widzicie po tytule, najprawdopodobniej jest to koniec bloga... aczkolwiek nie tego. Chodzi tu o mojego drugiego bloga, czyli o bloga "Odnalezieni po latach".

Ostatnio dość długo i intensywnie rozmyślałam nad tamtym blogiem. Tak naprawdę nikt go nie czyta, a ja również się tam nie udzielam. Spowodowane jest to tym, że próby napisania kolejnych rozdziałów, kończą się fiaskiem. Czytając rozdziały z Odnalezionych uświadomiłam sobie, że kiedy w mojej głowie rodził się pomysł na tamto opowiadanie, nie tak miało ono wyglądać. Akcja dzieje się o wiele za szybko niż chciałam. Rozdziały są według mnie chaotycznie napisane i często nie można się połapać, kto jest kim.
Tak więc najprawdopodobniej blog zostanie usunięty, a w jego miejsce (oczywiście, jeśli będziecie chcieli) pojawi się nowy, bardziej przemyślany.
Zaczęłam już pracę nad pierwszymi rozdziałami. Fabuła jest dość podobna, ale tym razem napisana moim zdaniem bardziej czytelnie i interesująco. Jednak to, że piszę tamte rozdziały, nie oznacza, że kiedykolwiek je opublikuję. To zależy tylko i wyłącznie od Was, więc zagłosujcie w ankiecie czy chcecie zastępstwo Odnalezionych, czy też nie.
A co z tym blogiem? Nie mam zamiaru go na razie kończyć, ani tym bardziej usuwać. Co z rozdziałami? Spokojnie, będą. Niedługo odzyskam mojego laptopa wraz z plikami, które się na nim znajdowały, więc myślę, że nie będzie już problemu.
I jeszcze jedno. Nawet, jeśli założyłabym drugiego bloga, to nie bójcie się, nie zaniedbam tego. Chcę wreszcie zacząć blogować "na poważnie" i dodawać regularnie notki, a drugi blog nie będzie żadną przeszkodą.
To na razie na tyle. Jeszcze raz bardzo Was przepraszam, że tak rzadko teraz coś tu dodaję, a rozdziały w ogóle się nie pojawiają, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Do następnego!

OGŁOSZENIE

UWAGA!
Przez cały styczeń oraz kawałek lutego rozdziały raz inne posty będą dodawane nieregularnie. Spowodowane jest to awarią mojego laptopa. Wszystko, co miałam przygotowane na zapas, miałam zapisane w specjalnym folderze, a nie na stronie Bloggera. W dzień, w którym miałam przekopiować to wszystko właśnie na Bloggera, laptop odmówił mi posłuszeństwa. W tej chwili jestem w trakcie odzyskiwania plików z laptopa, a w przyszłym tygodniu oddaję komputer do naprawy, jednak jeśli nie będzie dało się go naprawić, będę musiała czekać do końca stycznia, aby móc zakupić nowy sprzęt.
Na razie będę pisać i dodawać posty z komputera mojego brata, aczkolwiek też nie zawsze mam do niego dostęp, dlatego posty na 100% nie będą pojawiały się co dwa dni.
Wiem, że to moja wina, bo mogłam pisać od razu na Bloggerze, ale cóż. Czasu nie cofnę. Jedyne, co mogę zrobić to przeprosić Was i obiecać, że jakoś Wam to wynagrodzę.


Przemyślenia #1 - internetowy hejt

Hej!
Obiecałam, że dokładnie 1 stycznia 2017 roku napiszę pierwszy post z jednej z nowych serii. Postanowiłam, że skoro wypowiadam się w Internecie, to zacznę od Przemyśleń o internetowym hejcie, więc zaczynajmy.
Czym jest internetowy hejt?
Internetowy hejt jest w tych czasach często spotykanym zjawiskiem. Znaleźć go możemy na każdej stronie internetowej, na której można dodawać komentarze. Internetowe hejty najczęściej charakteryzują się tym, że jest to nieuzasadniona krytyka lub obraza czy nawet groźba.
Hejterzy piszą najczęściej takie zdania, jak: "Zabij się", "Powieś się", "Znajdę Cię i zabiję", "Jesteś [masa przekleństw i wyzwisk]".
Dlaczego ludzie hejtują? 
Prawdopodobnie dlatego, że nie rozumieją tego, co drugi człowiek miał na myśli, chcą się dowartościować, mają problemy w domu bądź nie radzą sobie z życiem.
Hejterzy myślą, że są bezkarni, jeśli piszą komentarze ukryci pod nickiem. Jednakże, nie jest tak. W bardzo łatwy sposób można dowiedzieć się, kim oni są, sprawdzając numer IP ich komputera. Takie zabiegi często stosuje policja, kiedy ściga takie osoby.
Co jest skutkiem hejtu?
Często depresja hejtowanego człowieka, a czasami nawet jego śmierć. Ból psychiczny jest często większy niż ból fizyczny. Ludzie hejtowani często nie wytrzymują presji i okaleczają się, aby następnie popełnić samobójstwo.
Co zrobić, jeśli jesteście hejtowani? 
Przede wszystkim zgłoście to komuś dorosłemu. On zadecyduje czy iść z tą sprawą na policję, czy nie. Nie działajcie sami, bo nic nie zdziałacie, a tylko możecie pogorszyć sytuację.
I pamiętajcie: pomyślcie dwa razy zanim coś napiszecie, bo słowa naprawdę mogą zranić.
Dziękuję, jeśli przeczytaliście ten post do końca. Zachęcam do kulturalnej dyskusji na ten temat w komentarzach. Chcę poznać Wasze zdanie, co do hejtu internetowego.


Życzenia

Hej!
Jak wszyscy doskonale wiemy, rok 2017 zbliża się wielkimi krokami. Dlatego chcę Wam życzyć, aby był on lepszy od roku 2016, żebyście spełnili swoje marzenia i zrealizowali wszystkie swoje plany oraz osiągnęli zaplanowane cele. Żebyście byli szczęśliwi i beztrosko przeżyli nadchodzący rok.
W dwóch słowach: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO.

Nowe serie

Hej!
Tak, jak obiecałam, dodaję dzisiaj osobny post dotyczący nowych serii, które wymyśliłam.
Pierwszą z nich będzie seria „Przemyślenia”. W tej serii będę pisać, co sądzę na różne tematy, które przyjdą mi do głowy. Będę opisywać takie tematy ogólnie i z mojego punktu widzenia.
Drugą serią natomiast będzie seria „Recenzje”. Jak sama nazwa wskazuje, w tej serii będę pisać recenzje książek oraz filmów, z którymi się zapoznam bądź zapoznałam.
Oczywiście w każdej z tych serii będziecie mogli sugerować mi tematy, książki bądź filmy, o których mam zrobić post. Serie te będą jednak nieregularne. Będą pojawiać się wtedy, kiedy będę miała chwile czasu, aby je napisać.
Pierwszy post z jednej z serii pojawi się 1 stycznia 2017 roku. Mam nadzieję, że taki pomysł spodoba się Wam. Możecie oczywiście napisać swoje opinie o tym w komentarzu.
Do następnego.
Bay ;*********************

Świąteczna jednorazówka

ŚWIĄTECZNA JEDNORAZÓWKA
*per. Kendalla*
Właśnie wracałem do domu z ostatnich przedświątecznych zakupów. Byłem już niedaleko budynku, więc po kilku minutach parkowałem samochód w garażu.
Po wejściu do domu poczułem zapach żywej choinki i pierniczków oraz zobaczyłem moją dziewczynę, nucącą kolędy podczas strojenia drzewka. Uśmiechnąłem się lekko na ten widok i zacząłem ją obserwować. Byłem ciekawy, kiedy mnie zauważy. Zorientowała się, że stoję w drzwiach dopiero wtedy, kiedy odwróciła się, aby wejść do kuchni. Zaśmiałem się i podszedłem do niej, po czym dałem jej buziaka, podając zakupy. Wyszczerzyła się i skocznym krokiem powędrowała do kuchni, aby dokończyć przygotowywanie potraw na jutrzejszą Wigilię, a ja spojrzałem na przystrojone drzewko.
- Kochanie?! - zawołałem po chwili.
- Tak?! - odkrzyknęła z kuchni.
- Czemu na czubku choinki nie ma gwiazdki?! - zapytałem zdziwiony.
- Bo nie mogłam dosięgnąć. - zaśmiała się, wchodząc do salonu, w którym stała choinka.
- Weź gwiazdę i chodź, podniosę Cię. - powiedziałem, powstrzymując śmiech. Zrobiła, o co ją poprosiłem i już po chwili drzewko było w pełni przystrojone, a moja ukochana ponownie powędrowała do kuchni. Wiedziałem, że chociaż się uśmiechała i była wesoła, bardzo bała się tegorocznych świąt. Głównie dlatego, że po raz pierwszy spędzała je poza domem, a w dodatku na Wigilii mieli pojawić się moi rodzice. Co prawda jej rodzice również mieli przyjść, ale to nie będzie to samo, co zwykle. Miałem świadomość, że będzie się starała wypaść jak najlepiej w oczach mojej mamy i mojego taty oraz, że będzie chciała, aby wszystko było perfekcyjne. Faktem jest, że Patrycja poznała moją rodzinkę już ponad miesiąc temu, ale nadal bała się, że jej jeden błąd przekreśli ją w ich oczach. Kompletnie tego nie rozumiałem, bo moi rodzice są naprawdę bardzo wyrozumiali i polubili moją ukochaną.
Po pewnym czasie zrobiłem się lekko głodny, więc poszedłem do kuchni, aby podkraść kilka ciastek, ale zaraz zostałem wyrzucony stamtąd przez gotującą Patrycję. Przewróciłem oczami ze śmiechem i zasiadłem przed telewizorem. Po włączeniu urządzenia ukazał mi się chłopiec, zastawiający pułapki na bandytów. No tak, przecież "Kevin sam w domu", to już świąteczna tradycja. Chociaż znałem to już na pamięć, po raz kolejny zacząłem oglądać perypetie małego blondyna. Jak zawsze, śmiałem się do rozpuku.
Idealnie w momencie rozpoczęcia się końcowych napisów, moim oczom ukazała się moja dziewczyna, wychodząca z kuchni. Padła obok mnie i po niedługim czasie zasnęła. Wziąłem ją delikatnie na ręce i przeniosłem do pokoju. Sam również położyłem się spać ze świadomością, że kolejny dzień będzie bardzo długi.


RANO

Obudził mnie zapach świątecznych dań oraz dość cicha melodia jednej z kolęd, dochodząca z salonu. Otworzyłem powoli oczy, po czym przeciągnąłem się, wstałem i poszedłem wykonać poranną toaletę. Kiedy w miarę się ogarnąłem, poszedłem do kuchni, gdzie krzątała się Patrycja. Pocałowałem ją na powitanie i zacząłem jeść przyrządzone przez nią śniadanie. Po skonsumowaniu posiłku pomogłem mojej dziewczynie w gotowaniu i udekorowaniu stołu. Gdy wszystko było już przygotowane, wybiła 16, co oznaczało, że mieliśmy tylko dwie godziny do przyjazdu naszych rodziców. Pati pobiegła się uszykować, a ja powysyłałem znajomym życzenia świąteczne w formie SMS-ów. Było ich sporo, więc dobrą godzinę zajęło mi pisanie i wysyłanie tych wszystkich wiadomości. Po wykonaniu tej czynności poszedłem się ubrać. W pokoju wpadłem na Patrycję. Wyglądała przepięknie. Włosy miała rozpuszczone i lekko pofalowane, a usta musnęła delikatnym błyszczykiem. Ubrana była we fioletową sukienkę z falowanym dołem. Pocałowałem ją w policzek i ubrałem się odświętnie.
Jakiś czas później usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, więc poszliśmy otworzyć. Objąłem Pati, chcąc uspokoić ją, ponieważ widziałem, że bardzo się stresuje. Po otworzeniu drzwi zobaczyliśmy naszych rodziców. Przywitaliśmy się z nimi, po czym zaczęliśmy dzielić się opłatkiem i składać sobie życzenia. Kilka minut później zasiedliśmy do wieczerzy. Po zjedzeniu kolacji, usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozdawać sobie prezenty. W trakcie tej czynności postanowiłem wcielić w życie coś, co planowałem od dosyć dawna. Aby to zrobić, poprosiłem wszystkich o uwagę, po czym klęknąłem przed moją dziewczyną i zacząłem mówić:
- Patrycja, kocham Cię najmocniej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Jesteś moim Słoneczkiem, moim Promyczkiem, moją Nadzieją. Jesteś dla mnie wszystkim. Jesteś całym moim światem. Jesteś całym moim sercem i chcę spędzić z Tobą resztę moich dni. Wiem, że może zbytnio się pospieszę i zrozumiem, jeśli odmówisz, ale muszę o to zapytać. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - otworzyłem czerwone pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek zaręczynowy. Patrzyłem na moją ukochaną z miłością i nadzieją. Na jej policzkach pojawiły się łzy. Po chwili pokiwała twierdząco głową. Wstałem, po czym delikatnie ją pocałowałem i nałożyłem na jej palce pierścionek. W tamtym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. To były najlepsze święta w moim życiu.
____________________________________________________________________
Hej!
Tak jak obiecałam, przychodzę dzisiaj do Was z niespodzianką. Tą niespodzianką jest nowy, świąteczny wygląd bloga oraz powyższa jednorazówka oraz nowe serie, które pojawią się w roku 2017. Więcej napiszę o nich jutro w osobnym poście.
Dzisiaj natomiast chcę życzyć Wam miłych, radosnych, spokojnych, a przede wszystkim rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Życzę Wam również spełnienia Waszych najskrytszych marzeń oraz wszystkiego, co najlepsze.
Do następnego.
Bay ;********************