Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rozdział 124

ROZDZIAŁ 124 *per. Julii*
- No dobra, a co powiesz na to? - pokazuję Lilly już którąś z kolei sukienkę, licząc że wreszcie będzie to ta odpowiednia. - Nie wydaje ci się zbyt oficjalna? - dziewczyna mierzy wzrokiem czarną, prostą sukienkę. - Idziesz na chrzciny, nie na osiemnastkę kumpla. - mówię zrezygnowana, odwieszając ubranie. - Dobra, dobra. Znajdźmy po prostu coś, co nie będzie wyglądało, jakbym wybierała się na pogrzeb. - Lilly wychodzi ze sklepu, ciągnąc mnie za sobą. Nie wiem, który to już sklep, ale chyba wreszcie zaczynam rozumieć niechęć mojej siostry do zakupów. Od ponad godziny chodzimy po galerii handlowej, a Lilly nadal nie może się na nic zdecydować. To za brzydkie, tamto krótkie, to zbyt oficjalne. Jak tak dalej pójdzie, to do jutra nie wyjdziemy z tego głupiego centrum handlowego. - Dobra, stój. - zatrzymuję dziewczynę przed wejściem do następnego sklepu. - Jakiej sukienki w ogóle szukasz? Masz jakieś konkretne wymagania, czy liczysz na to, że coś wpadnie ci w oko? - …
Najnowsze posty

Fałszywy uśmiech |Logan Henderson|

Kolejny dzień, kolejne obowiązki i kolejne rozczarowania. Otwieram oczy, kierując wzrok na lewą stronę łóżka, z nadzieją, że zobaczę tam mojego chłopaka. Jego jednak tam nie ma, zresztą jak zwykle. To było do przewidzenia. Wzdycham cicho, po czym biorę z szafki nocnej mój telefon i sprawdzam godzinę. Dziesiąta – Logan już dawno jest w studiu. Szczerze mówiąc, nie chce mi się wstawać, ale wiem, że muszę. Znów mam masę obowiązków, w których nikt mnie nie wyręczy. Przecieram oczy, a następnie wstaję i idę do łazienki. Zdejmuję pidżamę i wchodzę pod prysznic, puszczając ciepłą wodę. Opieram się plecami o ścianę kabiny, zamykając oczy. Chwila pod prysznicem, to moja ostatnia wolna chwila w tym dniu, więc chcę, aby trwała jak najdłużej. Niestety już kilka minut później słyszę dźwięk przypomnienia, dochodzący z telefonu. Szybko dokańczam mycie się, a następnie wychodzę spod prysznica i owijam się ręcznikiem. Telefon został w sypialni, więc wychodzę z łazienki, zostawiając za sobą mokre ślady st…

Rozdział 123

ROZDZIAŁ 123 KILKA DNI PÓŹNIEJ
*per. Julki*
Ze snu wyrywa mnie dźwięk mojego budzika. Wyciągam rękę i po omacku wyłączam alarm, otwierając powoli oczy. Biorę z szafki nocnej telefon, a następnie sprawdzam godzinę. Siódma rano, w dodatku poniedziałek, cudnie.
Wstaję ledwo z łóżka i wlokę się ledwo żywa w stronę łazienki. Tej nocy prawie w ogóle nie spałam. Przez niemal cały czas miałam koszmary. Budziłam się co kilka minut, a potem kompletnie nie mogłam zasnąć, no a jak już zasnęłam, to znów miałam koszmar. I tak w kółko, przez całą noc.
Z łazienki wychodzę dopiero po pół godzinie. To chyba mój rekord szykowania się do szkoły. No ale co się dziwić, skoro ja dobre dziesięć minut nakładałam pastę na szczoteczkę? Ehh... podejrzewam, że jeśli dzisiaj w szkole nie zasnę, to będzie to cud.
Powolnym krokiem wchodzę do kuchni, ale nikogo tam nie zastaję. Patrzę zdziwiona na zegar, wiszący na ścianie. Wpół do ósmej, mama powinna już być na nogach. Zaniepokojona chcę już nawet iść do pokoju rodzi…

Rozdział 122

ROZDZIAŁ 122 *per. Julii*
Idę powoli przez ulice Los Angeles, zmierzając w stronę posiadłości BTR, choć nie chcę tam jeszcze wracać. Wybrałam jak najdłuższą trasę, żeby opóźnić dotarcie do domu. Nie mam ochoty na gadanie z dziewczynami. Mam ochotę posiedzieć w ciszy i pomyśleć o tym wszystkim. O mnie, o Henrym, o planie wobec Jake'a... Potrzebuję tylko trochę czasu, żeby sobie to wszystko uporządkować, ale nie mam takiej możliwości, bo ciągle coś się dzieje. A to rodzice się kłócą, a to Pati sobie o mnie przypomina, a to Lilly przychodzi. Nigdy nie ma spokoju którego tak bardzo potrzebuję. No i jeszcze to, czego się dzisiaj dowiedziałam...
Z jednej strony bardzo chciałabym porozmawiać z Henrym, dowiedzieć się, co się z nim dzieje i może jakoś mu pomóc. Z drugiej strony jednak chyba nie jestem jeszcze na to gotowa. Nie jestem gotowa, żeby znowu go zobaczyć i usłyszeć jego głos. Jeszcze nie mogę tego zrobić. Zbyt mało czasu minęło od jego zdrady, a moje serce nie jest jeszcze do końca…

Rozdział 121

ROZDZIAŁ 121 *per. Patrycji*
Krążę nerwowo po pokoju, próbując dodzwonić się do Julki, jednak jej telefon jest wyłączony. Okropnie się o nią martwię. Od wyjścia mojej siostry minęła już niemal godzina, a ona nadal nie daje znaku życia. Boję się, że znów się zgubiła. Los Angeles jest przecież wielkim miastem i Julka nie zna jeszcze wszystkich jego zakamarków.
Siadam zrezygnowana na łóżku, ponownie słysząc komunikat o niedostępności Julki. Wiem, że to moja wina. Nie powinnam namawiać ją do rozmowy z Henrym, wiedząc, że ją zranił. Z drugiej strony jednak chciałabym wierzyć, że Teri ma rację i nastolatek popełnił tylko głupi błąd, a z Emmą nie ma nic wspólnego.
Po raz kolejny wybieram numer Julki, mając nadzieję, że tym razem odbierze. Nic takiego jednak nie następuje, a ja coraz bardziej się martwię. Nie mam pojęcia, co zrobić. Nie mam nawet prawa jazdy, żeby pojechać na miasto i jej poszukać. Poza tym, i tak Kendall wziął samochód, więc nawet nie miałabym czym pojechać na miasto.
Nagle …

Rozdział 120

ROZDZIAŁ 120 *per. Julii* Do posiadłości BTR docieram po mniej więcej godzinie. Przez całą drogę nie odzywałam się do Kendalla. On co prawda próbował zacząć rozmowę, ale ja nie miałam najmniejszej ochoty na pogawędki.
Po wejściu do mojego byłego domu witam się z domownikami. Dziewczyny oczywiście zaczynają mnie ściskać, jakby nie widziały mnie przez co najmniej pół roku, ale z chłopakami przybijam zwykłą piątkę. Przynajmniej oni zachowują się normalnie. To znaczy... normalnie jak na nich, bo oni nigdy tak naprawdę nie byli do końca normalni. Nadal są pozytywnie walnięci.
Przez kilka pierwszych minut trochę dziwi mnie fakt, że chłopaki nie fochają się, jak zwykle przy organizowaniu przez dziewczyn nocowanka, ale chwilę potem wszystko się wyjaśnia. Okazuje się, że dziewczyny organizują tę małą imprezkę, bo ich ukochani zostali wezwani w trybie ekspresowym do studia. Swoją drogą, to trochę chore wzywać kogokolwiek do pracy bez konkretnego powodu, w dodatku na ostatnią chwilę.
Po wyjściu …

Rozdział 119

ROZDZIAŁ 119 KILKA GODZIN PÓŹNIEJ *per. Julii* Wychodzę zmęczona ze szkoły, marząc jedynie o chwili spokoju, ale moją głowę nadal zaprząta sytuacja ze szkolnym gangiem. Zastanawiam się, dlaczego to robią. Czy od początku tacy byli? A może coś ich do tego popchnęło? Jeśli tak, co to było? Czy są już całkowicie źli? To chyba niemożliwe, prawda? Przecież nikt nie jest stuprocentowo zły, każdy ma w sobie choć trochę dobra. Chciałabym jakoś sprowadzić ich z powrotem na dobrą drogę, ale jeszcze nie potrafię tego zrobić. Nie ufają mi do końca i pewnie nigdy nie zaufają. Właściwie, dlaczego tak się tym przejmuję? Przecież to zupełnie obcy ludzie, prawda? Sama już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Rozglądam się przed przejściem przez jezdnię, po czym upewniwszy się, że na pewno mogę przejść, biegnę na drugą stronę ulicy. Dzisiaj po raz pierwszy od przeprowadzki rodzice pozwolili mi samej wrócić do domu, więc wolę upewnić się kilka razy, zanim zrobię chociażby krok. W końcu, to prawie zupełni…