Rozdział 23



ROZDZIAŁ 23
Wreszcie!!! Dzisiaj wylatujemy do L.A.
Obudziłam się o 10:00. Wykonałam poranne czynności, a że dziewczyny jeszcze spały, to zeszłam do kuchni. Chłopacy już tam byli i o czymś rozmawiali.
- Cześć. – przywitałam się z nimi, a oni podskoczyli na sam dźwięk mojego głosu.
- Cześć. – powiedzieli chórkiem.
- Co robicie? – spytałam.
- A, gadamy sobie. – powiedział Kendall.
- Aha. A co chcecie na śniadanie?
- Tosty z serem i pomidorem. – powiedział Logan.
- No to któryś z Was musi iść do sklepu, bo nie mamy pomidorów. No, to który idzie? – zapytałam.
- Logan!!!! – krzyknęli chórem i wskazali na wyżej wspomnianego.
- A dlaczego ja? – spytał Logan.
- Dlatego, że ty wymyśliłeś te tosty. – powiedziała Monia schodząc z góry razem z dziewczynami.
- No i obudziliście je. – powiedziałam.
- Sorry. – powiedzieli chłopacy.
- Logan.
- Tak? – spytał. Spojrzałam na dziewczyny i po chwili powiedziałyśmy razem.
-  No to pa pa. – kiedy to powiedziałyśmy chłopacy zaczęli śmiać się jak opętani.
- Śmiejcie się śmiejcie, a za chwilę pójdziecie razem z nim. – zagroziła chłopakom Kasia, a oni natychmiast przestali się śmiać. Natomiast Logan wziął kurtkę i wyszedł do sklepu. Jednak po kilku chwilach do środka jak torpeda, zatrzasnął za sobą drzwi, oparł się o nie i próbował złapać oddech.
- A tobie co? – spytał James.
- Szalone fanki mnie goniły. – powiedział Logan ze strachem w oczach. Myślałam, że Monia jakoś zareaguje, ale ona tylko spytała:
- A przyniosłeś te pomidory? – chłopacy patrzyli na nią jak na kosmitkę.
- No co? Głodna jestem. – powiedziała Monia, a Logan zapytał:
- Jak miałem przynieść te pomidory, skoro fanki zaczęły mnie gonić, kiedy zrobiłem parę kroków? – a Monia na to:
- To trzeba było uciekać do sklepu, a nie do domu. – powiedziała i wyszła z kuchni, a my poszłyśmy z nią pogadać.
*per. Kendalla*
Kiedy dziewczyny wyszły, my poszliśmy do Logana, który leżał plackiem na kanapie.
- Stary, co jest? – zapytałem go.
- Chodzi o Monię. – odpowiedział.
- A może dokładniej? – poprosił James, który nadal nic nie rozumiał.
- Widzieliście jak zareagowała, kiedy wszedłem do domu? Zamiast powiedzieć mi coś miłego, ona jeszcze oskarżyła mnie o to, że nie przyniosłem tych głupich pomidorów. – powiedział załamany Logan.
- I tym się tak przejmujesz? – zapytał James, a Logan spojrzał na niego spod byka. Właśnie w tej chwili dziewczyny weszły do salonu.
*per. Moniki*
Kiedy skończyłam tę jakże „ciekawą” rozmowę z Loganem, poszłam do pokoju Julki. Oczywiście dziewczyny przyszły zaraz za mną i zaczęły wypytywać mnie, co się stało. Wszystko im opowiedziałam:
- Kiedy Logan wpadł zdyszany do domu i powiedział, że goniły go fanki, musiałam bardzo mocno się powstrzymywać, żeby nie zapytać czy wszystko w porządku. Nie zapytałam go o to tylko dlatego, że skoro on był dla mnie niemiły, to ja też postanowiłam być taka dla niego. – zakończyłam swoją historię.
- Czyli po prostu postanowiłaś się na nim zemścić? – spytała Pati.
- Tak, mniej więcej tak.
- No to mam pomysł. – powiedziała Aga.
- Coś ty znowu wymyśliła? – zapytała Kasia.
- Idziemy na zakupy i przy okazji coś zjemy. – zaproponowała Aga, a mnie od razu wskoczył uśmiech na twarz.
- No to ja się wypisuję z tej propozycji. – powiedziała Pati.
- Ale dlaczego? – spytałam.
- Muszę pilnować, żeby chłopacy mi domu nie rozwalili.
- Skończ z wynajdywaniem wymówek. Przecież wczoraj też chłopacy pilnowali ci domu.  – powiedziała Kasia.
- Tak, ale wtedy byłyście tu też wy.
- Ale wymówka. – powiedziała Aga kręcąc oczami.
- Dobra. Ja idę na dół powiedzieć chłopakom, że wy idziecie na zakupy, a ja zostaję w domu. – powiedziała Pati i wyszła z pokoju Julki.
*per. Patrycji*
Kiedy skończyłam rozmawiać  z dziewczynami, poszłam do salonu. Dziewczyny przyleciały zaraz za mną i zaczęły błagać mnie, żebym poszła z nimi na te zakupy. Gdy dziewczyny mnie błagały o zakupy, chłopacy patrzyli się na nas jak na chore umysłowo.
- Co wy wyrabiacie? – zapytał Carlos.
- Zabierzcie je ode mnie. – westchnęłam i położyłam się na kanapie, biorąc do ręki pilot od telewizora.
- Co one ci znowu robią? – zapytał James. Jednak zanim zdążyłam coś powiedzieć, podeszła do mnie Julka i zrobiła smutne oczy, a potem poprosiła:
- Proszę chodź z nami. Zrób to dla mnie. – była taka urocza, że niestety pękłam i poszłam się przebrać. Po chwili zeszłam na dół, wzięłam dziewczyny i zostawiłyśmy zdezorientowanych chłopaków w salonie.
*per. Kendalla*
Kiedy dziewczyny wyszły z domu, my siedzieliśmy na kanapie i patrzyliśmy na miejsce, w którym zniknęły dziewczyny. Dopiero po paru minutach ocknęliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać.
- Chłopaki, jak myślicie, dlaczego Monia się tak zachowywała? – spytał Logan.
- A ty znowu z tą Monią? – zapytał Carlos.
- Tak znowu. To jest dla mnie ważne. A co ty byś zrobił, gdyby Aga zachowywała się tak w stosunku do ciebie? – zapytał Carlosa Logan, a temu pierwszemu od razu zrzedła mina.
- A ty James? Wiem, że dla ciebie ważna jest Kasia, więc postaw się w mojej sytuacji. – kiedy Logan spojrzał na mnie, powiedziałem:
- Na mnie nie patrz. Ja i tak mam już wystarczająco dużo problemów w miłości. – chłopacy tylko mi przytaknęli. Gadaliśmy tak z 30 min. O 12:30 usłyszeliśmy trzask otwieranych drzwi. Okazało się, że dziewczyny wróciły do domu. Po chwili weszły do salonu, obładowane torbami. Spojrzeliśmy na siebie z chłopakami porozumiewawczo, podeszliśmy do dziewczyn i wzięliśmy od nich torby, bo były naprawdę ciężkie. Poszliśmy z chłopakami do kuchni i postawiliśmy torby na podłodze. Kiedy wróciliśmy do salonu, dziewczyny leżały na kanapie i oglądały telewizję. Gdy zobaczyliśmy, co dziewczyny oglądają omal nie padliśmy na podłogę ze śmiechu. Dziewczyny oglądały SpongeBoba. Nie było tylko Agi.
- Z czego się tak śmiejecie? – kiedy usłyszeliśmy Agę za naszymi plecami, aż podskoczyliśmy. Gdy się do niej odwróciliśmy, próbowaliśmy zachować powagę, ale nie za bardzo nam to wyszło, bo po chwili znowu wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
- No, to z czego się tak śmiejecie? – Aga ponowiła pytanie.
- Zobacz, co one oglądają. – ledwo wykrztusiłem z siebie to jedno zdanie. Agata, gdy zobaczyła, co leci w telewizji, też wybuchła śmiechem.
- Serio dziewczyny? SpongeBob? Serio? – dziewczyny popatrzyły na nas zdezorientowane, a potem Kasia powiedziała:
- No co? Pilot się zepsuł, a nam nie chciało się wstawać z kanapy. – kiedy to powiedziała, ja i chłopacy padliśmy na podłogę.  Nie mogliśmy się opanować. Turlaliśmy się ze śmiechu po podłodze. Dopiero po paru minutach zaczęliśmy się uspokajać. Kiedy już się uspokoiliśmy, poszliśmy usiąść na kanapę. Po chwili Logan walnął parę razy ręką w pilota i rzecz zaczęła działać.
- To było takie proste? Mogłyśmy zrobić to same. – powiedziała Patrycja i wyłączyła telewizor. Zaczęliśmy się nudzić, a po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Patrycja poszła otworzyć i po chwili przyszła z Dagą.
- Hej.  – przywitaliśmy się z nią.
- Hej.
- A gdzie zgubiłaś Olę? – zapytała Monia.
_____________________________________________________________________

Hejka! Zadam wam pytanie. Było ono w poprzednim poście, ale tylko dwie osoby mi na nie odpowiedziały, więc zadam wam je teraz. Oprócz BTR lubię też serial „Austin & Ally”. Czy gdybym założyła bloga o przygodach bohaterów tego serialu, czytalibyście. To dla mnie ważne, więc liczę, że odpowiecie w komentarzach.
4 komcie = nowy rozdział
Do następnego.
Bay ;************
 

Pytanko

PYTANKO
 Jak wskazuje tytuł, mam do Was pytanie. Oprócz BTR lubię też oglądać serial "Austin i Ally" i myślałam, żeby założyć bloga z opowiadaniem o bohaterach serialu, ale nie wiem czy ktoś bedzie to w ogóle czytał, więc proszę o opinie dotyczące tego pomysłu.
P.S. Rozdział powinien pojawić się jeszcze dzisiaj.
Bay ;*************

Rozdział 22



ROZDZIAŁ 22
*per. Kendalla*
Kiedy Patrycja poszła zobaczyć kto przyszedł, ja zawołałem Julkę do pokoju i spytałem:
- Julka, możemy zrobić sobie przerwę?
- Nie. – odpowiedziała. Jednak po chwili do jej pokoju przyszła Pati i powiedziała, że nasze dwie fanki, które chodziły z nią do klasy siedzą w salonie i czekają na niespodziankę, którą jesteśmy my. Zdziwiliśmy się, ale nie chciało nam się pakować Julki, więc skorzystaliśmy z okazji i zrobiliśmy sobie przerwę. Patrycja kazała nam zaczekać na schodach i dopiero, kiedy powie: niespodzianka, mamy wejść do salonu. Zrobiliśmy tak jak kazała, a kiedy dziewczyny zaczęły piszczeć myślałem, że uszy mi odpadną. Po kilku minutach Ola i Daga postanowiły, że już pójdą, a my poszliśmy dalej pomagać Julce.
*per. Dagmary*
Kilka godzin po spotkaniu z Patrycją postanowiłyśmy z Olą, że znowu do niej pójdziemy, bo zapomniałyśmy poprosić ją, żeby przesłała nam autografy chłopaków. Po kilku minutach stałyśmy pod drzwiami Patrycji i zadzwoniłyśmy do drzwi. Bardzo szybko nam otworzyła i zanim my zdążyłyśmy cokolwiek powiedzieć spytała, czy lubimy BTR. Odpowiedziałyśmy, że tak, a ona powiedziała, żebyśmy poszły do salonu, bo ma dla nas niespodziankę. Kiedy Patrycja poszła po coś na górę, spytałam:
- Ola, jak myślisz, co to za niespodzianka?
- Nie mam pojęcia. – odpowiedziała moja BFF. Po chwili Patrycja przyszła do salonu i powiedziała:
- A teraz niespodzianka. – powiedziała, a do salonu weszli…. chłopcy z BTR. Zaczęłyśmy piszczeć jak oszalałe. Kiedy się uspokoiłyśmy poprosiłyśmy, żeby dali nam autografy na zdjęciach (nosimy w torebkach po jednym zdjęciu każdego chłopaka z BTR). Jak tylko podpisali nam zdjęcia powiedziałyśmy, że już pójdziemy i się pożegnałyśmy. Patrycja odprowadziła nas do drzwi. Kiedy już tam byłyśmy Patrycja zapytała:
- Dziewczyny, a właściwie po co przyszłyście?
- Chciałyśmy poprosić Cię, żebyś przysłała nam z Los Angeles autografy chłopców z BTR, ale skoro już je mamy, to lecimy do domu. – powiedziała Ola zanim zdążyłam się odezwać.
- A kiedy wyjeżdżasz? – zapytałam zanim wyszłyśmy.
- Prawdopodobnie już dzisiaj, ale nie wiem. Wejdźcie jeszcze na chwilę, a ja pójdę na górę i spytam Logana, czy przebukował bilety na dzisiaj. – powiedziała i poszła na górę.
*per. Patrycji*
Bardzo się zdziwiłam, kiedy Daga zapytała, kiedy wyjeżdżam, ale i tak miałam zapytać Logana, czy przebukował bilety na dzisiaj. Kiedy poszłam na górę, skierowałam się od razu do pokoju Julki. Jednak tam nie było chłopaków. Pomyślałam, że może są u mnie w pokoju i przeraziłam się, bo nie wiedziałam, czy zasunęłam ścianę. Wbiegłam do mojego pokoju jakby się paliło. Zobaczyłam tam chłopaków i moją siostrę gadających o czymś. Mój wzrok padł prosto na ścianę. Na szczęście okazało się, że zasunęłam ją.
- Ej, a w pokoju Julki nie da się rozmawiać? – spytałam, a oni spojrzeli na mnie jak na kosmitkę.
- Da się, ale chcieliśmy tu na Ciebie poczekać. – powiedział Kendall. Ja jednak zignorowałam go.
- Logan, przebukowałeś bilety na jutro? – zapytałam, a on zbladł i powiedział:
- Zapomniałem. – kiedy to powiedział, myślałam, że go uduszę.
- Logan, przecież Cię prosiłam. – powiedziałam i zrezygnowana opadłam na łóżko.
- Wiem, przepraszam. Po prostu przez to pakowanie Julki zupełnie o tym zapomniałem.
- Tak jasne. Zwal wszystko na mnie. – zaczęła się z nim kłócić moja siostra.
- Przestańcie. Dobra, trudno. Idę do Oli i Dagi, bo czekają na mnie w salonie. – powiedziałam i już chciałam wyjść, ale Carlos zapytał:
- One jeszcze nie wyszły?
- Nie, bo chcą wiedzieć, kiedy wyjeżdżam. – powiedziałam i nie czekając na dalsze pytania, wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami, bo byłam naprawdę wściekła na Logana za te bilety.
- Wyjeżdżam jednak jutro. – powiedziałam, wchodząc do salonu.
- Aha. Ale my pożegnamy się z tobą już dzisiaj, bo pewnie jutro nie będziemy miały czasu. – powiedziała Daga i mnie przytuliła. To samo zrobiła Ola.
- Dobra, to my lecimy. Pa.
- Pa i do zobaczenia, na którymś koncercie, jak uda mi się załatwić bilety dla was. – powiedziałam i pobiegłam do pokoju. Tam  nadal byli chłopcy i moja siostra.
- No, to po co na mnie czekacie? – spytałam już o wiele spokojniej.
- Czekamy na Ciebie, bo chcemy ci się zapytać, czy pomóc ci jeszcze coś spakować. – powiedział Kendall i słodko się uśmiechnął, ukazując swoje śliczne dołeczki.
- Nie, ale wiecie jak możecie mi pomóc? – zapytałam
- Jak? – zapytali chórkiem.
- Możecie wyjść. Julka zostaje, a wy wypad. Wypad. No raz, raz. – powiedziałam i wywaliłam ich z pokoju.
- Julka. Spakujesz mi moje kosmetyki? – poprosiłam moją siostrę.
- Jasne, ale ty nie możesz?
- Muszę jeszcze spakować, dobrze wiesz co. – powiedziałam i zamknęłam drzwi na klucz, a potem odsunęłam ścianę. Po 30min. wszystko było już spakowane, a ściana zasunięta. Po chwili z łazienki wyszła też Julka z moją (spakowaną już) kosmetyczką. Potem poszłyśmy do chłopaków, jednak nie mogłyśmy ich nigdzie znaleźć. Szukałyśmy w łazienkach, w pokoju Julki, w salonie, a nawet w moim pokoju. W końcu poszłyśmy do kuchni, a to co tam zobaczyłyśmy przerosło nasze wyobrażenia. Chłopaki krzątali się po kuchni i wyciągali z szafek naczynia i sztućce, a Logan coś gotował.
- Co robicie? – spytałam ich.
- Kolację – odpowiedzieli chórkiem. My tylko spojrzałyśmy po sobie z Julką i spytałyśmy razem:
- Co znowu nabroiliście?
- To takie małe wynagrodzenie, za te bilety. – powiedział Logan i uśmiechnął się do nas.
- Aha. Fajnie. To zrób jeszcze dla dziewczyn, bo właśnie przysłały mi sms-a, że jadą. – powiedziałam, a chłopaki znowu zajęli się tym co poprzednio. Po kilku minutach do domu weszły dziewczyny.
- A co tu tak pachnie? – zapytała Monia.
- Logan robi kolację, jako wynagrodzenie za to, że zapomniał przebukować bilety. – powiedziałam, a ona krzyknęła.
- Zapomniałeś przebukować bilety?!
- Tak i dlatego właśnie robię tą kolację. – powiedział i wrócił do przerwanego zajęcia, a ja w tym czasie opowiadałam dziewczynom o wizycie Oli i Dagi. Dziewczyny były zdziwione tak samo jak ja. Po kilku minutach Logan powiedział, że kolacja już gotowa. Chwilę później siedzieliśmy i zajadaliśmy się lazanią. Po skończonym posiłku Logan powiedział, że jako druga część wynagrodzenia pozmywa naczynia. Zgodziłam się, bo musiałam jeszcze coś omówić z dziewczynami. W tym celu poszłyśmy do mojego pokoju.
- Po co nas tu zawołałaś? – spytała Monia.
- Bo przecież trzeba zaplanować, co będziemy robić w Los Angeles.
- Ja bym chciała pójść na studia aktorskie. – powiedziała Monia.
- Ja na studia fotograficzne. – powiedziała Aga.
- Ja na studia dziennikarskie. – powiedziała Kasia.
- A ja na studia muzyczne. – powiedziałam. Jeszcze chwilę pogadałyśmy, aż ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. – powiedziałam i wróciłam do rozmawiania z dziewczynami.
- Chłopacy mnie przysłali, żebym zapytał się wam o dwie rzeczy. – powiedział Kendall, który właśnie wszedł do mojego pokoju.
- Jakie? – zapytałyśmy chórkiem i roześmiałyśmy się.
- Po pierwsze: będziemy mogli tu dzisiaj przenocować?
- Jasne.
- A po drugie: idziecie oglądać horrory? – zapytał, a my spojrzałyśmy na niego złowrogo.
- No co? – zapytał.
- My nie znosimy horrorów. – powiedziałyśmy razem.
- Oj no. Proszę.
- Niech się zastanowię. Nie. – powiedziałam i zaczęłam znowu rozmawiać z dziewczynami.
- Proszę.
- Jak powiesz mi jedną rzecz.
- Jaką?
- Jak będziemy w Los Angeles, będziecie nam usługiwali przez jeden dzień? – zapytałam i czekałam na jego reakcję.
- Zapytam się chłopaków. – powiedział i wyciągnął telefon.
- Nie możesz zwyczajnie do nich iść? – zapytała Monia.
- Nie, bo chłopacy pojechali nas wymeldować. – powiedział. Kiedy skończył rozmawiać, powiedział:
- Dobrze. – dziewczyny były tak samo zdziwione jak ja. Chłopacy tak po prostu zgodzili się, żeby nam usługiwać. Coś było nie tak i ja to wiedziałam.
- A jaki jest haczyk? – zapytałam.
- Robimy sobie dzisiaj MARATON horrorów. – powiedział, kładąc nacisk na przedostatnie słowo.
- No dobra. – powiedziałam, a dziewczyny się ze mną zgodziły. Po chwili usłyszeliśmy trzask zamykanych drzwi. Poszliśmy zobaczyć, kto to. Wszyscy byli pewni, że to chłopacy, ale ja bałam się, że to może być Paweł. Kiedy weszliśmy do salonu, nikogo tam nie było. Po chwili jednak usłyszałyśmy za plecami głośne: BUUU i śmiech chłopaków, więc ja też postanowiłam udawać. Jak tylko odwróciłyśmy się do chłopaków przodem, udałam, że zemdlałam. Chłopacy naprawdę bardzo się wystraszyli. Dziewczyny udawały, że się boją, bo dobrze wiedziały, że udaję. Poczułam szturchanie w bok. Pewnie chcieli sprawdzić, czy naprawdę zemdlałam. Jednak ja byłam nieugięta i nadal udawałam. Kiedy tylko poczułam, że któryś z chłopaków chce zobaczyć, czy mam puls, złapałam go za rękę i krzyknęłam głośne:
- BUUUUU!!!!!!!!! – krzyknęłam to tak głośni, że chłopacy, którzy klęczeli wokół mnie, poprzewracali się na plecy. Jednak szybko wstali i powiedzieli:
- Nie strasz nas!!!
- Ja nie będę was straszyć, jak wy nie będziecie straszyć nas. Bo kto zadziera z jedną z nas, zadziera z nami wszystkimi. – powiedziałam uśmiechając się do nich. Po kilku minutach wszyscy siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy horrory. Nie były one wcale takie straszne, jak nam się wydawało. Jednak  na sam koniec chłopacy zostawili najstraszniejszy horror: „Paranormal Activity”. Z dziewczynami, żeby czasem nie przytulić się do któregoś z chłopaków, tuliłyśmy swoje poduszki. Kiedy film się skończył, wszystkie odetchnęłyśmy z ulgą. Po chwili Kendall zapytał:
- I co? Było aż tak strasznie? – podskoczyłyśmy na sam dźwięk jego głosu.
- Widać tak. – powiedział Logan, za co dostał ode mnie poduszką w twarz. Teraz żałowałam, że zgodziłam się na ten maraton, bo znając chłopaków , kiedy pójdziemy spać, będą nas straszyć. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poszłam go odebrać. Dzwonił Bartek.
ROZMOWA TELEFONICZNA
J – ja B – Bartek
J: Halo.
B: Cześć Pati. Dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że już siedzę w domu.
J: Aha. Ok. Dzięki za informację.
B: A Ty co robisz?
J: Właśnie skończyłam oglądać maraton horrorów.
B: Przecież Ty nie znosisz horrorów.
J: Nie, ale chłopacy powiedzieli, że jak obejrzymy z nimi maraton horrorów, to oni będą w Los Angeles przez jeden dzień nam usługiwać.
B: Wy to macie pomysły. Dobra, nieważne. Słuchaj, ja idę spać, bo jestem już trochę zmęczony.
J: Ok. To pa.
B: Pa. I jak będziesz już w Los Angeles, to zadzwoń jak minęła Wam podróż.
J: Ok. Pa.
B: Pa.
KONIEC ROZMOWY
Po skończonej rozmowie wróciłam do salonu.
- Kto dzwonił? – zapytała Monia.
- Bartek, żeby powiedzieć, że już siedzi w domu. – powiedziałam.
- Ok. To co teraz robimy? – zapytała Monia chłopaków.
- Ja chętnie poszłabym już spać. – powiedziała Aga i ziewnęła. Razem z dziewczynami zgodziłyśmy się, jednak chłopaki nie chcieli jeszcze iść spać. Przekonywałyśmy ich na wszystkie sposoby, ale oni byli nieugięci.
- Dobra, co mamy zrobić, żebyście wreszcie poszli spać? – zapytałam zrezygnowana.
- Macie nam coś zaśpiewać. – powiedział Kendall.
- Ta, fajnie. Tylko, że my nie umiemy śpiewać. – powiedziałam.
- Oj, no weź. Przecież masz gitarę, a skoro ją masz to znaczy, że umiesz śpiewać.
- Po pierwsze: nie chce mi się. A po drugie: nie lubię śpiewać. – powiedziałam. Oczywiście to drugie było kłamstwem, bo uwielbiałam śpiewać, ale nie chciałam się przed nimi zbłaźnić.
- No proszę. – Kendall wręcz błagał mnie, żebym coś zaśpiewała.
- Ale tylko jedną piosenkę i bez gitary. – powiedziałam.
- Ok. – powiedział Kendall, a ja zaczęłam śpiewać piosenkę, którą niedawno napisałam. Nosiła ona tytuł: „Kissin U”
Sparks fly, it's like electricity
I might die, when I forget how to breathe
You get closer, and there's nowhere
In this world I'd rather be
Time stops, like everything around me
Is frozen, and nothing matter but these
Few moments
When you open my mind to things I've never seen

'Cause when I'm kissin u my senses come alive
Almost like the puzzle piece I've been tryna find
Falls right into place
You're all that it takes
My doubts fade away when I'm kissin u
When I'm kissin u it all starts making sense
And all the questions I've been asking in my head
Like are you the one
Should I really trust
Crystal clear it becomes
When I'm kissin u

Past loves
They never got very far
Walls up
Make sure I guarded my heart
And I promised I wouldn't do this
'Til I knew it was right for me
But no one, no guy that I met before
Could make me feel so right and secure
And have you noticed I lose my focus and the world around me disappears

'Cause when I'm kissin u my senses come alive
Almost like the puzzle piece I've been tryna find
Falls right into place
You're all that it takes
My doubts fade away when I'm kissin u
When I'm kissin u it all starts making sense
And all the questions I've been asking in my head
Like are you the one
Should I really trust
Crystal clear it becomes
When I'm kissin u
I've never felt nothing like this
You're making me open up
No point even trying to find this kinda feels like it's love
'Cause when I'm kissin u my senses come alive
Almost like the puzzle piece I've been tryna find
Falls right into place
You're all that it takes
My doubts fade away when I'm kissin u
When I'm kissin u it all starts making sense
And all the questions I've been asking in my head
Like are you the one
Should I really trust
Crystal clear it becomes
When I'm kissin u

Kiedy skończyłam śpiewać, chłopaki patrzyli się na mnie z szeroko otwartymi buziami.
- Było aż tak źle? -  zapytałam, a oni dopiero wtedy się otrząsnęli.
- Oszalałaś?! Było fantastycznie. – powiedział Kendall.
- Serio? – zapytałam z niedowierzaniem.
- Jasne, że tak.
- Dzięki, ale teraz idziemy już spać. – powiedziałam.
- Ale my  chcemy, żebyś zaśpiewała coś jeszcze. – poprosił mnie Carlos.
- O nie. Była umowa. Ja śpiewam jedną piosenkę, a wy idziecie spać.
- Ok. – powiedzieli niezadowoleni chłopcy i ze spuszczonymi głowami, mrucząc coś pod nosem poszli na górę. Po chwili jednak do salonu przyleciał Kendall i spytał:
- A gdzie my śpimy?
- Ty i Logan u mnie, a Carlos i James w gościnnym. – powiedziałam, bo i tak wszystkie spakowane rzeczy miałam przeniesione do Julki.
- Ok. – powiedział i pędem wbiegł na górę. Zaraz potem usłyszałyśmy tylko trzask zamykanych drzwi. My zresztą też postanowiłyśmy już iść spać. Jednak w pokoju Julki postanowiłyśmy jeszcze trochę poplotkować. W pewnym momencie Monia zapytała:
- A tak w ogóle, to o której jutro wylatujemy do L.A?
- Nie mam pojęcia. – odpowiedziałyśmy razem i zaśmiałyśmy się z tego.
- Pati, idź zapytać. – zarządziła Aga
- A dlaczego ja? – spytałam, bo ciągle tylko mnie tam wysyłały.
- Bo to twój dom. No idź już. – powiedziała Kasai i siłą wypchnęła mnie za drzwi. Wtedy nie miałam wyjścia i poszłam do Kendalla i Logana. Zapukałam, ale oni też jeszcze nie spali, więc mnie wpuścili. Okazało się, że James i Carlos też tam siedzieli i o czymś gadali.
- Logan, a o której tak w ogóle mamy jutro lot?
- O 22:00.
- Aha, dzięki. – powiedziałam i wyszłam z pokoju. Jednak, kiedy weszłam do Julki, dziewczyny siedziały jakieś takie smutne.
- Ej, co się stało? – zapytałam, bo się zmartwiłam. One tylko spojrzały na mnie smutnym wzrokiem, a ja powiedziałam:
- Chłopcy. – one tylko przytaknęły. Za dobrze je znałam, żeby nie wiedzieć, co jest grane. W tej właśnie chwili z łazienki wyszła Julka.
- A im co? – zapytała.
- Chłopcy. – powiedziałam i obie usiadłyśmy na podłodze, obok dziewczyn.
- To mówcie, co się dzieje. – zażądałam.
- No bo my już nie wiemy co zrobić. – powiedziała Monia, a ja spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Wtedy Aga powiedziała:
- No bo my już w ogóle z nimi nie rozmawiamy.
- A oni po prostu nas olewają. – dokończyła Kasia.
- A może oni po prostu boją się, że powiedzą przy Was coś głupiego i się ośmieszą. – powiedziałam, bo nie chciałam, żeby to one zadręczały się, że coś źle robią i to dlatego chłopcy nie chcą z nimi rozmawiać.
- Może i masz rację. – powiedziała Monia.
- Dobra, koniec myślenia o chłopakach. Teraz zajmijmy się czymś weselszym. – zaproponowała moja siostra.
- Właśnie. To kiedy lecimy? – zapytała Aga.
- Jutro o 22:00. – powiedziałam.
- Czyli mamy jutro cały dzień, żeby pochodzić po sklepach i kupić jakieś fajne ciuszki. – powiedziała Monia.
- O nie. Przecież wiecie, że tego nie znoszę.
- Ale jakoś dzisiaj umówiłaś się ze mną do galerii handlowej.
- Tylko dlatego, że musiałam kupić sobie nowe buty. – powiedziałam. Buty mogłabym kupować sobie codziennie i nigdy by mi się to nie znudziło.
- Prosimy. – dziewczyny zaczęły mnie błagać, żebym tam z nimi poszła. Musiałam się zgodzić, ale postanowiłam, że kupię sobie na odczepnego jakąś bluzkę i przyjdę z powrotem. Chyba trochę się zamyśliłam, bo Julka zaczęła machać mi przed oczami ręką.
- Coś do mnie mówiłyście? – zapytałam, kiedy się ocknęłam.
- Pytałyśmy o czym myślisz. – powiedziała Julka.
- Myślę jak to będzie w L.A. – skłamałam, bo nie mogłam powiedzieć o czym tak naprawdę myślałam, ponieważ zaraz zaczęłoby się przekonywanie mnie do tego, żebym kupiła sobie coś więcej.
- My też nie możemy się tego doczekać. – powiedziała Julka.
- Dobra dziewczyny. Chodźcie już spać, bo jutro musimy mieć siły na SZAŁ ZAKUPÓW! – krzyknęła Aga. Jak powiedziała, tak też zrobiłyśmy.
_______________________________________________________________________

Hej, hej, hej! Tak, wiem że miałam dodać dopiero po 4 komciach, ale jakoś tak mnie naszło i dodaję teraz.
3 komcie = nowy rozdział
Do następnego.
Bay ;*************